poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Rozdział 3.


- Wejdź - mówi zdenerwowana Emily, gdy stoję w progu pomieszczenia. Wchodzę i siadam obok niej na moim łóżku.
- Więc, co chciałaś? - pytam się jak najnormalniej na świecie żeby nie było żadnych zgrzytów, ani niczego innego.
- Chciałam pogadać na temat chłopaków - o nie, i znowu się zaczyna gadanina. - Oni Cię mogą zranić.
- Wiem - odpowiadam i patrzę się w podłogę.
- Pocałowałaś się już z którymś z nich? - pyta się spokojnie. Wow! Jest spokojna i zachowuje się jak moja matka.
- Nie, ale blisko było z Harry'm. Jednak go zatrzymałam - mówię jej.
- To dobrze. I tak ma być - na dystans - mówi mi, a ja się na nią patrzę jak na kretyna. - No co? Sama powiedziałaś, że wiesz, że mogą cię zranić.
- Co nie zmienia faktu, że ich bardzo lubię! Są dla mnie jak rodzina! - podnoszę głos.
- Ja nie mogę. Gdy ciebie nie było to ja byłam oczkiem w ich głowie, a teraz? Mają mnie w dupie - gada.
- To się nie rządź - odpowiadam.
- Że co? Ja?
- Tak ty - mówię. - Myślisz, że skoro tutaj przyjechałam to ci wszystko zabieram? Nie. To ty sobie przez to zabierasz wszystko. Co ty się zakochałaś?
- No - burknęła.
- I wszystko jasne. Tylko, w którym? - pytam się.
- Niall'u - odpowiada, a mi totalnie szczęka opada. Przecież on się nią nie interesuje.
- Aha - odpowiadam. - Mogłabyś wyjść. Chcę spać.
- Jest dopiero 19.
- No i? Idź już.
- Dobra. Dobranoc.
- Pa - mówię, gdy już wychodzi. Sięgam szybko po komórkę i wybieram numer "Harry". Po chwili odbiera.
- Hej - mówi.
- Hej.
- Coś się stało? Przed chwilą wróciłem do domu - mówi ze śmiechem.
- Nie, nic. Tylko się pokłóciłam z Ems, znowu - mówię.
- Mam do ciebie przyjść? - pyta mi się, a ja się uśmiecham.
- Jak chcesz, ale przez okno - mówię - nie chcę przecież wnerwić Emily jeszcze bardziej.
- Dobrze, zaraz będę pod twoim domem. Tylko... otwórz okno.
- Okej, na razie - odpowiedziałam i się rozłączyłam.

***

- Jeju Harry rozumiesz? Ona mi praktycznie zakazała się do was zbliżać - mówię i się w niego wtulam. Nie wiem czemu, ale mi to poprawia humor.
- Spokojnie. Przecież ona nie może ci tego zrobić. Ty jesteś pełnoletnia i wiesz co jest dla ciebie dobre, tak? - mówi, czym mnie bardzo uspokaja. - A może ona jest zazdrosna? - spoglądam na niego.
- Ciekawe o co.
- O urodę - mówi, a ja się od niego odrywam i patrzę jak na idiotę. - No co? Ty się nie rządzisz, nie krzyczysz i jesteś miła dla każdego, a gdy jest potrzeba umiesz dowalić każdemu.
- Racja - przyznaję.
- Widzisz? Jesteś za dobra. Dobra ja już lecę. Pa - mówi i wstaje. Kieruje się już w stronę okna. Jednak łapię go za rękę.
- Zostań, proszę. W nowych miejscach nie mogę usnąć - przyznaję.
- Dobrze, zostanę, ale pójdę jak uśniesz.
- Okej - mówię i kładę się do łóżka. Jestem w piżamie. Przykrywam się kołdrą. Harry patrzy się na mnie pytająco. - No kładź się - mówię, a on wykonuje moje polecenie. Przekręcam się tak, że jestem z nim twarzą w twarz. Zamykam oczy, ale w między czasie wtulam się w chłopaka, po czym usypiam.

***

Budzę się. Na szczęście chłopaka nie ma. Tak jak obiecał, poszedł sobie. Zwlokłam się z łóżka i podeszłam do szafy. Wybieram taki komplet i go zakładam. Biorę plecak i schodzę na dół.
- Dzień dobry ciociu - mówię, gdy widzę ją w kuchni.
- Cześć skarbie, idziesz już do szkoły?
- Tak - odpowiadam zakładając buty na schodach. - Nie będę jeść śniadania. Zjem w szkole obiad. To pa - mówię, gdy już wychodzę.
- Pa.
Idę powoli chodnikiem do szkoły, kiedy ktoś mi zasłania oczy.
- Kto to? - mówi chłopak, a ja poznaję po głosie. Harry.
- Cześć Harry - mówię, po czym zdejmuję jego ręce z moich oczu i się odwracam. Chłopak promienieje z radości. Posyłam mu uśmiech. - Niall już poszedł?
- On jest zapewne w domu - mówi. - Idziemy? - pyta się, a ja podciągam plecak, który leży na moim ramieniu.
- Jasne - ruszamy, a ja na niego patrzę z wdzięcznością. - Dzięki, że wczoraj przyszedłeś - mówię i się uśmiecham.
- Nie ma za co. To pestka. Po prostu mnie wtedy potrzebowałaś i tyle. Pamiętaj, że zawsze będziemy przyjaciółmi.
- Będę pamiętać - mówię. Po chwili jesteśmy już w szkole. Podchodzimy do swoich szafek. Tak mi się trafiło, że mam szafkę pomiędzy Zayn'em, a Harry'm.

***

Znowu Historia. Ta kobieta jest całkiem fajna. Każdy ma swój wybór i w ogóle. 
Wchodzę do swojej klasy. W ławce siedzi Niall. Podchodzę do ławki i rozpakowuję książki.
- Hej - rzucam.
- Cześć - odpowiada, a ja siadam na krześle obok niego. - Wszystko w porządku? - pytam się go.
- No tak.
- Nie widać - mówię. Po chwili dzwoni dzwonek.

***

- Proszę pani! On przecież nic nie zrobił! - krzyczę do dyrektorki.
- Jak to "nic"?! Przecież on pobił ucznia! - odkrzykuje dyrektorka.
- Tak! Który pobił najpierw mnie! - oczy Harry'ego spoglądały co chwila na mnie.
- Co?! - krzyczy dyrektorka.
- Musi pani najpierw wysłuchać obu stron!
- Wniosek taki! Jake jest zawieszony na tydzień - mówi dyrektorka.
- Dziękuję - odpowiada Harry.
- A ty Harry uważaj, jasne? - poucza go.
- Jak słońce - odpowiada z ironią. Wychodzimy, po czym go przytulam. - Ej! A to za co?
- Obroniłeś mnie - wieszam mu się na szyi, po czym całuję go w policzek.
- To nic takiego - mówi i mnie przytula.
- Cieszę się, że ciebie spotkałam - mówię, po czym się od niego odrywam. - Wracamy do domu?
- Okej - mówi i ruszamy.
- Idziesz do mnie? Ciocia na pewno nie będzie zła - mówię.
- Ciocia? A nie pani? Przecież nie jesteście ze sobą spokrewnieni wcale.
- Pozwoliła mi tak do siebie mówić - tłumaczę.
- Aha. Jakby co to mogę przyjść. Mama chyba nie będzie zła - mówi i się lekko uśmiecha.
- Okej.

***

- Jestem! - krzyczę do cioci, która siedzi na kanapie i ogląda telewizję.
- O, cześć Tessa. Witaj Harry - mówi i się do mnie uśmiecha.
- Dzień dobry pani Nicole.
- Zjecie obiad?
- Nie dziękuję - mówię wiedząc, że nie jesteśmy głodni. - Ciociu czemu Emily nie była dziś w szkole?
- Pojechała do szpitala na badania, jutro wróci.
- Dobrze, to my idziemy na górę. Ten, no, odrobić lekcje - mówię wskazując na schody.
- Dobrze - mówi, a my idziemy na górę. Siadam na łóżku. Chłopak po chwili robi to co ja.
- To co najpierw odrabiamy? - pytam się.
- A co chcesz?
- Szczerze? To nic. W ogóle to mam dość tego dnia - mówię zrezygnowana.
- Ej, czyli nie chcesz ze mną posiedzieć? - mówi i szczerzy swoje ząbki.
- Nie, no chcę. Tylko... tylko...
- Tylko co? Nie lubisz mnie? Powiedz mi to. Chcę wiedzieć.
- Nie! Lubię cię najbardziej na świecie, tylko nie wiem co - bełkoczę.
- A czy ty będziesz słuchać nakazów Emily?
- Nie? Nie mam takiego zamiaru. To jest jakaś paranoja. To ja decyduję co mi wolno, a co nie. Wujek i ciocia nawet mi dają swój wybór, a ona mi będzie rozkazywać? O nie.
- I to w tobie lubię. Zawsze masz rację - mówi.
- Nie prawda.
- Prawda. I piękna też jesteś.
- Będziesz mi to teraz gadał? - mówię rozbawiona i uderzam go w ramię.

***

- Te lekcje mnie wykończyły - mówię Harry'emu, gdy pakuję książki.
- Ciebie? Ty prawie w ogóle nic nie robiłaś, tylko ja m,usiałem robić sam zadania, a ty sobie spisywałaś - mówi, a ja się śmieję i go całuję w policzek. Nawyk. Harry mnie przytula, a ja patrzę w jego oczy. Chłopak zbliż swoją twarz do mojej, ale ja znów go zatrzymuję.
- Harry, mówiłam ci coś, tak? Nie chcę na razie żadnych związków.
- Rozumiem.
- Rozumiem. Rozumiem, ale pojąć nie mogę, tak? - mówię ironicznie. Jego mina bezcenna.
- Przepraszam. Zrozum to. To silniejsze ode mnie.
- Aha, czyli, że jak ci się dziewczyna podoba to se ją w sobie rozkochujesz, a później ją rzucasz, bo już inna ci się zaczyna podobać? - mówię sarkastycznie, a jego pięści się zaciskają.
- Nie - syczy przez zęby. - Ty nic nie rozumiesz. Ja po prostu... nie ważne.
- A może nie powinniśmy się przyjaźnić, co? Byłoby nam łatwiej w życiu, nie mielibyśmy problemów, wiesz takie życie to mi pasuje, ale muszę mieć kogoś przy boku. To oczywiste, że nie ciebie, bo ty nie masz za grosz szacunku, nawet jeśli to co ty sobie myślisz, co? Chcesz mnie w sobie rozkochać, a później zostawić?
- To nie tak - tłumaczy się.
- A jak? - mówię, po czym wychodzę do łazienki. Trzaskam drzwiami. Siadam na wannie i zaczynam szlochać nad swoim życiem. Najpierw rodzice, teraz przyjaciele?

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
KOMENT PLEASE!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz